lis 14

A dokładnie 419 linii kodu w języku, którego jeszcze dwa tygodnie temu kompletnie się nie znało. Przyznam, że te dwa tygodnie temu nie przypuszczałem, bym miał kiedykolwiek poznać jakikolwiek nowy język programowania. Bo i po co?
Idą zmiany. W miarę swobodnie podróżuję po świecie Perla, a Delphi powoli przestaje być dla mnie tylko obszarem do wykorzystania intuicji oraz bezcennego tandemu ctrl+c & ctrl+v.
Wejście z ulicy (dosłownie) w powazny projekt ma swoje wady i zalety. Początkowe przytłoczenie mnogością nowych informacji na pewno nie służy niczemu poza bólem łowy. Jednak komfort twardego gruntu pod stopami, solidnej bazy, którą jedynie należy dopasowywać do własnych potrzeb, sprawia, że nawet amator może wszystko. No, nie przesadzajmy… prawie wszystko.
Jutro lub najdalej pojutrze dowiem się ile cały ten mój trud jest warty.


Podobne posty:


Leave a Reply