Takie oto stworzenie zagości w naszym mieszkaniu już za nieco ponad tydzień. Panienka Mięta – w pewnym stopniu labrador, ojciec niestety nieznany. Przygarniemy więc pół-sierotkę. Zajęci jesteśmy przygotowaniem mieszkania na przyjęcie pożeracza i dewastatora, tak niebezpiecznego, bo posiadającego rozbrajająco mylący uśmieszek.
Po takiej wiadomości nie ma najmniejszych wątpliwości – to już jest prawdziwy bloguś, a może nawet blogasek ;). Nadmienię więc, że gdyby był to Pan pies to imię miałby Kernel.
lut 16
Luty 16th, 2006 at 9:44
Nie znałem ciebie od tej strony Kamilu :)
Luty 16th, 2006 at 10:01
Ja siebie też nie, ale musisz przyznać, że Kernel (2.6.15.4) to wspaniałe imię dla psa. Na Mięte będę ukratkiem wołał Mozilla ;)
Luty 16th, 2006 at 12:13
blog_mode = true
$ ask „a kwestia alergii?”
Luty 16th, 2006 at 14:30
Pleśń oraz roztocze kurzu w osiemdziesięcioletnim domu wystarczająco dają mi się we znaki, cały czas na drug’ach jestem. A z drug’iej strony – pies to pies, a nawet suka.
Luty 17th, 2006 at 13:36
cudo cudowne bedziesz miał.
wyrazy współczucia dla podłogi.