cze 10

Pół roku temu stałem się mikroblogerem. Głównie biernym. Winą obarczam problemy z koncentracją. Jadąc samochodem czy spacerując po lesie z psem przychodzi mi do głowy zawsze kilka ciekawych pomysłów. Ulatują pomiędzy sosny zanim uda mi się je przetransferować do pamięci trwałej.
Dwa dni temu Apple wydał nowy firmware do iPhone, oznaczony cyframi 3.0. Poza ememesami, dzieleniem internetu i funkcją kopiuj&wklej pojawił się dyktafon. Nie korzystałem z możliwości nagrywania notatek głosowych w 3 poprzednich telefonach, ale chyba teraz spróbuję. Po prostu lubię swojego głosu.
Mając do wyboru twittera, flakera i blipa zdecydowałem się na tego ostatniego. Nie korzysta z niego zbyt wiele osób, więc ruch na interesujących mnie kanałach można opanować. Jeszcze.
Uważałem, że mikrobloging jest absurdalny, jak chcę coś ogłosić to mogę przecież ustawić status w IM. Okazuje się, że serwisy typu blip.pl nie służą tylko do ogłaszania światu, że wstał piękny dzień, a ja muszę, kurwa, znów iść do roboty. Stanowią bardzo aktualne i wygodne źródło wiedzy. Poza tym zawsze można spytać: #drogiblipie, kto idzie dzisiaj na #blipiwo w #katowice?

Tak, wiem, że oficjalnie iPhone OS 3.0 będzie dostępny 17 czerwca, ale oficjalnie to mi się kojarzy z filcową cholewką wysokiego buta. Nic fajnego jak trochę popada.


Podobne posty:


2 Responses to “mikrobloging”

  1. Johann Klauke, adwokat niemiecki Says:

    Tylko co jest warta taka wiedza? Czy to mikroblogu śpiewał Fisz „ja polepię i zlepię w jedno”, taka agregacja myśli?

  2. szewczyk Says:

    sprawa jest przykra, bo agregując kilkanaście rss-ów czytam tylko 4 z nich regularnie, pozostałe przeglądam od święta, gdyż mam lęk przez zwałami nieprzeczytanych wiadomości. dostając powiadomienie przez blip/twitter czytam lub nie i zapominam. nie ciąży nade mną widmo 666-ciu nieprzejrzanych.

Leave a Reply