cze 23

Nadszedł czas prawdziwych drogowych aplikacji GPS dla iPhone. Pojawiły się prawie rok od premiery modelu 3G dysponującego wbudowanym odbiornikiem GPS. Dużo? Ależ skąd, na MMS-y czekaliśmy dwa lata.
Posiadać telefon z możliwością sprzętowej nawigacji satelitarnej, a nie posiadać właściwej dlań aplikacji, która potrafi nas poprowadzić przez droża i bezdroża Polski Ludowej to rzecz frustrująca. Stosowałem co prawda protezę w postaci XGPS, która to pobierała mapy Google jako grafikę rastrową i od biedy mogła funkcjonować jako samochodowy podpowiadacz. Jednak nie do końca offline, gdyż nową trasę mogliśmy wyznaczyć jedynie korzystając z Internetu. Poza tym można było jeździć bez wifi, czy nawet bez karty SIM.
Wydana kilka tygodni temu iDA jest rasowym nawigatorem, mapa Polski należy do dokładnych, jednak nieco brakuje jej do polskiego hegemona czyli Automapy – np. w mniejszych miejscowościach nie posiada numeracji budynków. W sumie mały problem, bo poza tym sprawuje się należycie. Ekran przejrzysty, przeliczanie trasy bardzo szybkie, sporo POI, polski język (również komendy głosowe, trochę ciche, trzeba się podłączyć do samochodowego audio).

Najważniejsze: aby zainstalować iDA potrzebny jest JailBreak. Smutne trochę. Aplikację można ściągnąć za pomocą Cydii lub Icy (ok. 120MB). Po 8 dniach darmowego testowania należy wykupić kod licencyjny za 110$.
Można też kupić w AppStore MobileNavigator lub zaczekać na TomTom’a, który ma się pojawić w sierpniu 2009.

Ja w lipcu pojadę na Mazury z iDA.


Podobne posty:


2 Responses to “Nie boję się bo iDA za ręke prowadzi mnie”

  1. Propagandalautsprecher Johann Klauke (Deutsche Rechtsanwalt) Says:

    Mam nadzieję, że zimny (choć nie do końca) deszcz, którym raczy nas końcówka czerwca ochłodzi podekscytowanych App Storem i platformą iPhone, na którą jak widać jest dużo aplikacji, ale prawdziwą funkcjonalność trzeba „dosztukowywać” (JailBrake).

    Gdzie tutaj zalety dojrzałego systemu OSX? Tym pytaniem kończę FUDa i idę rychtować worki z piaskiem, gdyż otrzymuję doniesienia o pierwszych lokalnych podtopieniach na Dolnym Śląsku.

  2. szewczyk Says:

    Komunizm, faszyzm i applizm.
    Zalet w bród, ale apetyt na przekreślone literki S ma jabłko wielki. Dlatego na wszystko trzeba czekać. Na szczeście można (?) przyspieszyć oczekiwanie uwalniając oprogramowanie. Będzie nam ono dozgonnie wdzięczne.

    Nie znam symbiana, który łasi się do swego pana.

Leave a Reply