Kompan z czasów potyczek burskich, z którym niejednego kabanosa zjadłem, śliwowicą zapijając – niejaki Kytutr – wszedł na wojenną ścieżkę z burakami. Warzywa (?) te plugawe charakteryzują się brakiem szacunku dla współmieszkańców, współpodróżujących, współspacerujących – słowem współludzi. Zapominają, że wysiadając ze swego auta pozostawionego na chodniku, ścieżce rowerowej, czy jakimkolwiek innym miejscu do parkowania nieprzeznaczonym stają się pieszymi, których mają w dupie, parkując tak, a nie inaczej.
Bycie we wnętrzu własnej dupy to temat ciekawy, ale przeznaczony na inne rozważania, tymczasem odwiedźcie bloga Parkingowego, ku przestrodze.
lip 20
Lipiec 21st, 2009 at 9:15
Chowanie się we własnej dupie to czysta topologia. Właśnie odkopałem wojenny kabanos pomiędzy nami (mam już towarzyszy broni, objawią się wkrótce na blogu) a nimi.