cze 24

Moja praca w zasadzie polega na ukrywaniu pogardy dla dupków z kierownictwa i codziennych wypadach do toalety, gdzie mogę walić konia marząc o życiu, które nie przypomina tak bardzo piekła.




cze 24

nie spałem całą noc
i podjąłem decyzję:
zsyłam na Ziemię potop
mój mały Noe
mój ptysiu miętowy

Bóg jest w zmowie z Lao Che, a wiedzcie, że są oni skrytobójczą zgrają na usługach Grupy ITI. Tak, ale to nic nowego, już poeta Świetlicki zauważył taką prawidłowość. Bóg stworzył świat dla potrzeb powodzi i telewizji. Ledwie pada od 4 dni, ledwie rzeczułki wezbrały o kilka centymetrów, a już germanomasońska TVN24 rozpoczyna swój powodziowy event. Alarmy straży pożarnej, worki z piaskiem, meldunki wprost z frontu powodziowej walki. Nie bawi mnie, że ktoś będzie miał zalany parter, nie bawi mnie, że przez wiele miesięcy będzie mu gniła podłoga, a na ścianach zagości pleśń. Wcale.

Będę jednak śmiał się głośno, kiedy w końcu, któryś wał zostanie przerwany, któraś wioska podtopiona. To czas gdy kanał TVN24 rozpoczyna swe święto. W zmienionej oprawie graficznej w eter słana być zacznie całodobowa relacja pod tytułem „Wielka Powódź 09″. Do studia zaproszeni zostaną wszyscy hydrolodzy jakich znają polskie politechniki. Tak, wiemy, że to opieszałość samorządów lokalnych w budowie zbiorników retencyjnych powoduje rok rocznie wysokie straty. Roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty siódmy, niczego nas nie nauczyłeś. Omówmy to dokładnie, przeanalizujmy.

Kilka tygodni przerwy. Po nich będziemy mogli śledzić losy polskiego autobusu turystycznego, który wypadł z karpackiej serpentyny – „Krwawe Żniwo Pielgrzymek”. O ile w polityce nie zagrzmi konferencją engelkinga to do września mamy spokój. Reklamodawcy też chcą mieć wakacje.

utopię waszą utopie
utopię w potopie
zarządzam pełne zanurzenie




cze 23

Nadszedł czas prawdziwych drogowych aplikacji GPS dla iPhone. Pojawiły się prawie rok od premiery modelu 3G dysponującego wbudowanym odbiornikiem GPS. Dużo? Ależ skąd, na MMS-y czekaliśmy dwa lata.
Posiadać telefon z możliwością sprzętowej nawigacji satelitarnej, a nie posiadać właściwej dlań aplikacji, która potrafi nas poprowadzić przez droża i bezdroża Polski Ludowej to rzecz frustrująca. Stosowałem co prawda protezę w postaci XGPS, która to pobierała mapy Google jako grafikę rastrową i od biedy mogła funkcjonować jako samochodowy podpowiadacz. Jednak nie do końca offline, gdyż nową trasę mogliśmy wyznaczyć jedynie korzystając z Internetu. Poza tym można było jeździć bez wifi, czy nawet bez karty SIM.
Wydana kilka tygodni temu iDA jest rasowym nawigatorem, mapa Polski należy do dokładnych, jednak nieco brakuje jej do polskiego hegemona czyli Automapy – np. w mniejszych miejscowościach nie posiada numeracji budynków. W sumie mały problem, bo poza tym sprawuje się należycie. Ekran przejrzysty, przeliczanie trasy bardzo szybkie, sporo POI, polski język (również komendy głosowe, trochę ciche, trzeba się podłączyć do samochodowego audio).

Najważniejsze: aby zainstalować iDA potrzebny jest JailBreak. Smutne trochę. Aplikację można ściągnąć za pomocą Cydii lub Icy (ok. 120MB). Po 8 dniach darmowego testowania należy wykupić kod licencyjny za 110$.
Można też kupić w AppStore MobileNavigator lub zaczekać na TomTom’a, który ma się pojawić w sierpniu 2009.

Ja w lipcu pojadę na Mazury z iDA.




cze 12

Codziennie kilka osób szukających tajemniczego bota dla naszej klasy trafia na tego bloga poprzez google. Czytają wpis informujący o założeniu konta AleBota w tymże serwisie i pewnie są srodze rozczarowani. Przykro mi. A ponieważ jestem osobą wrażliwą postanowiłem zadać wszystkim wyszukiwaczom pytanie – co miałby robić taki bot? Jak miałby kalać dumę polskiego internetu? Piszcie!




cze 12

Widziałem wczoraj w TVN24 reklamę strony, a raczej akcji społecznej „Wyhamuj w porę!”. Będąc w trakcie drugiego piwa pomyślałem, że warto się zdiagnozować, a nuż mam problem z alkoholem. Nadmienię, że spocik był dosyć obrzydliwy, obmacywanki i bójka na imprezie jeszcze ujdą, ale szczanie na klatce schodowej nigdy mnie nie kręciło.
Chciałem sprawdzić się od razu, ale pomyślałem, że pewnie jest we flashu i nie uda mi się niezwłocznie zbadać za pomocą iPhone’a (musiałem o nim wspomnieć, w końcu to był kiedyś technoblog) czy jestem alkoholikiem. A sprawa jest zbyt poważna.
Dziś rano bez problemu odnalazłem stronę, nie pamiętając jej tytułu ani adresu. Od dawna jestem zwolennikiem tezy, że zapamiętywanie adresów url jest zajęciem równie potrzebnym jak prasowanie bielizny.
Wypełniając ankietę (o dziwo formularz to goły html) postanowiłem być absolutnie szczery. Oczywiście na tyle na ile możliwe jest bycie szczerym przed samym sobą. Podobno jako waga z urodzenia i wyboru nie mam z tym większych problemów. Oto wynik ankiety:

TWÓJ WYNIK: PONIŻEJ 8 PUNKTÓW

  • Jeśli jesteś pewien, że odpowiedziałeś poprawnie i szczerze na wszystkie pytania – możesz być spokojny.
  • Twoje picie nie powinno skutkować problemami ani dla ciebie, ani dla innych, zwłaszcza jeśli w pytaniach 4,5 i 6 odpowiedziałeś „nigdy”.
  • Jeśli pijesz alkohol często – zachowaj co najmniej dwa dni abstynencji w tygodniu, najlepiej dzień po dniu.
  • Powstrzymaj się od picia w okresie ciąży, karmienia piersią, przyjmowania leków wchodzących w reakcję z alkoholem, kierowania pojazdami i w innych sytuacjach, gdy picie nawet niewielkich ilości alkoholu pociąga za sobą ryzyko szkód dla ciebie lub innych.
  • Nie zwiększaj ilości i częstotliwości picia.
  • Nie namawiaj do picia tych, którzy nie piją.

Hm, co najmniej dwa dni abstynencji w tygodniu, a jakby tego było mało najlepiej dzień po dniu – bardzo kontrowersyjne, szczególnie to drugie zalecenie. Pozostałe sugestie wypełnię sumiennie, szczególnie tę ostatnią. Picie ma sens tylko gdy jego potrzeba pochodzi z naszego wewnętrznego pragnienia. Słysząc dwukrotną zachętę poczęstuj się proszę delicją jeszcze nie warczę, ale jak odpowiadam NIE pytany czy napiję się piwa, to ku temu mam poważne powody. Uprasza się nie drażnić misia.
Serdecznie pozdrawiam Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.




cze 10

Pół roku temu stałem się mikroblogerem. Głównie biernym. Winą obarczam problemy z koncentracją. Jadąc samochodem czy spacerując po lesie z psem przychodzi mi do głowy zawsze kilka ciekawych pomysłów. Ulatują pomiędzy sosny zanim uda mi się je przetransferować do pamięci trwałej.
Dwa dni temu Apple wydał nowy firmware do iPhone, oznaczony cyframi 3.0. Poza ememesami, dzieleniem internetu i funkcją kopiuj&wklej pojawił się dyktafon. Nie korzystałem z możliwości nagrywania notatek głosowych w 3 poprzednich telefonach, ale chyba teraz spróbuję. Po prostu lubię swojego głosu.
Mając do wyboru twittera, flakera i blipa zdecydowałem się na tego ostatniego. Nie korzysta z niego zbyt wiele osób, więc ruch na interesujących mnie kanałach można opanować. Jeszcze.
Uważałem, że mikrobloging jest absurdalny, jak chcę coś ogłosić to mogę przecież ustawić status w IM. Okazuje się, że serwisy typu blip.pl nie służą tylko do ogłaszania światu, że wstał piękny dzień, a ja muszę, kurwa, znów iść do roboty. Stanowią bardzo aktualne i wygodne źródło wiedzy. Poza tym zawsze można spytać: #drogiblipie, kto idzie dzisiaj na #blipiwo w #katowice?

Tak, wiem, że oficjalnie iPhone OS 3.0 będzie dostępny 17 czerwca, ale oficjalnie to mi się kojarzy z filcową cholewką wysokiego buta. Nic fajnego jak trochę popada.




maj 15

imac20 W październiku 2009 do mojej kieszeni wpadł iPhone. Pomyślałem sobie, że warto sprawdzić magiczną moc jabłka przy okazji wymiany telefonu. Przecież to nic nie kosztuje.
Moje zdanie o produktach Apple było od dawna już sprecyzowane – ładne, ale drogie i obciążone zbyt dużym czynnikiem lansu. Chyba większość pececiarzy, szczególnie użytkowników Linuksa, podobnie ocenia Jabłka.

Na temat iPhona napisano już wszystko, ja dodam tylko, że telefon nie jest pozbawiony wad, ale niech rekomendacją będzie to, że ma na tyle zachwycające wykonanie zarówno sprzętu jak i systemu operacyjnego, że postanowiłem nabyć Maca.

Zdecydowałem się na iMaca, gdyż nie lubię laptopów, a lubię duże monitory i wydajne komputery. Takim właśnie tropem dotarłem do ślicznego intelowskiego iMaca stojącego na moim domowym biurku. Szkoda tylko, że w pracy stoi przede mną czarny i smutny Dell.

Po prawie 20-stu latach uprawiania pecetowej blacharki czyli składaków, tanich laptopów i części z odzysku moje skronie oprószyła siwizna, dzięki czemu znacznie lepiej teraz się prezentuję w sztruksowych marynarkach. Poza siwizną nauczyłem się jak radzić sobie w sytuacjach awaryjnych, tak od strony sprzętowej jak i programowej.

Na darmo, posiadam komputer który działa. Ma wszystko w środku, niczego się w nim nie wymienia, ulepsza. Nie zamienię karty graficznej, nie dodam chłodzenia, nie rozszerzę ramu. Jest pięknie.




maj 14

Jako, że jestem regularnie co kilka tygodni pytany jak tworzy się bazy słownikowe dla programu Xlator postanowiłem możliwie przejrzyście spisać instrukcję krok po kroku.

1. Na początek potrzebne są nam dane – jest to słownik, więc niezbędne wydaje się posiadanie dwóch kategorii danych: termin + definicja. Użyjmy więc arkusza kalkulacyjnego i stwórzmy sobie następujący plik, w tym przypadku jest to fragment słownika francusko-polskiego:

abonprix;à bon prix – tanio
actuellement;actuellement – aktualnie

Jak widać jest to format CSV, rozdzielany średnikami (Excel, nie wiedzieć czemu, nazywa ten format CSV rozdzielany przecinkami). Pierwsza kolumna („abonprix”) to kolumna z terminem, pozbawionym spacji, przecinków, polskich znaków, cyfr, myślników, apostrofów – muszą tam zostać gołe znaki alfabetu łacińskiego. Nic więcej.
Druga kolumna („à bon prix – tanio”) zawiera definicję. Warto powtórzyć w niej wygląd terminu w prawidłowej formie, ze wszystkimi upiększaczami. Długość tej kolumny jest ograniczona, ale nie pamiętam do ilu znaków, chyba 1024, czyli wcale nie mało.

2. Drugi etap to tworzenie bazy danych za pomocą MS Access. Baza musi nazywać się „Dictionary” i zawierać trzy pola:

  • TitleXlator
  • TextXlator
  • Title

Wszystkie pola są standardowego typu tekstowego. Najwygodniej jest najpierw zaimportować wcześniej przygotowany plik tekstowy w formacie CSV, a następnie zmienić nazwy pół, nazwę bazy, skasować indeks (o ile został dodany). Pole „Title” może pozostać puste.

3. Ściągamy program directxv1 autorstwa Luc’a, który bez zbędnego skomplikowania przekonwertuje nam przygotowaną bazę .mdb na xlatorowy plik .xv1

4. W zasadzie na tym etapie można by skończyć zabawę, ale dobrze jest skonwertować plik .xv1 na format .xc2. Potrzebny jest do tego ten konwerter. Składnia programu jest prosta:

konwerter „nazwa” plik_we plik_wy [opcja]

co na przykładzie wygląda następująco:

konwerter „Francusko-Polski” 0 0 /c

Nazwa pliku wejściowego i wyjściowego podawana jest bez rozszerzenie. Pamiętajcie również o jednoznakowej konwencji nazewnictwa słowników.

To tyle.




sie 22

Katowice, osiedle Paderewskiego, godzina 7:12, dzisiaj.

Najlepsze bułki jakie jadłem w przeciągu ostatnich trzech pięciolatek można dostać w mały sklepie spożywczym nieopodal Urzędu Pocztowego nr 27 przy ulicy Sowińskiego 35. Odwiedzam go kilka razy w tygodniu od prawie 4 lat. Wielokrotnie już słyszałem pytanie „Dla Pana to co zwykle?”.

Dzisiaj bezpośrednio przede mną zakupy (dwa piwa i bułka o godzinie 7 rano) robił pewien szczupły, zmęczony życiem mężczyzna w wieku średnim. Ekspedientka wyliczyła kwotę 6,60 zł, on zapłacił, ja poprosiłem o swoje tradycyjne cztery bułki i dwa serki wiejskie (czasami dla zmylenia przeciwnika kupuję dużą wiśniową Jogobellę zamiast serków) i pada kwota 6,60 zł. Zastanowiło mnie to, bo przyzwyczaiłem się do 6,20 zł i pytam:
- Dzisiaj wszyscy płacą 6,60?
- Nie, proszę sobie wyobrazić, że niektórzy mają rachunki 6,66 zł!

Zło czai się nawet w spożywczaku.




lip 29

Nie tak dawno pisałem o trwających pracach nad integracją platformy Allegro i Gadu-Gadu. Kilka dni temu uruchomiono usługę powiadamiania w różnych wydarzeniach przez najpopularniejszy w Polsce komunikator internetowy. Jeżeli chce się ktoś dowiedzeć o szczegółach dostępnych funkcji to polecam artykuł w Dzienniku Internautów. Ja skupię się na wykazaniu w czym AleBot jest lepszy od numeru gg:600:
- możemy obserwować dowolne aukcje, a nie tylko te, w których uczestniczymy (czy jako sprzedający, czy też kupujący),
- otrzymujemy aktualne informacje o sprzedającym z serwisu wycofa.pl, a zdaje się, że tej funkcjonalności Allegro nigdy nie wprowadzi,
- AleBot pozwalał na sprawdzanie czego dotyczyły aukcje z przeszłości, ale serwis Allegro Archiver ma od jakiegoś czasu kłopoty z funkcjonowaniem i ten przydatny ficzer niestety nie działa,
- AleBot rozmawia równie sprawnie z języku Jabbera.

Mam wrażenie, że wprowadzając powiadomienia przez GG Allegro nie stworzyło niczego nowego, po prostu informacje dotychczas wysyłane emailem znalazły nowy kanał dystrybucji. Jest to jednokierunkowy kanał komunikacji, nie możemy z jego pomocą szybko dodać do śledzenia interesującą nas aukcję, nie możemy też zapytać o potrzebne informacje, jak np. lista aktualnie śledzonych przedmiotów.